Start > Pozostałe > Opole czekają zmiany. CrossFit wchodzi do gry!
Sportingbet.pl
to Twój sportowy bukmacher internetowy.
Wyszukiwarka ofert pracy
Pozostałe: Opole czekają zmiany. CrossFit wchodzi do gry!
2014-07-02 11:35 Ewa Podwysocka

Thruster, deadlift, squat, wall ball, snatch – brzmią niczym nazwy tortur rodem ze średniowiecznej Anglii. Nic bardziej mylnego. Są to tylko niektóre typowe ćwiczenia z programu CrossFit, opracowanego przez Grega Glassmana, założyciela CrossFit Inc. Czym jest CrossFit, na czym polega, jakie są jego główne założenia, z czym to się je (dosłownie i w przenośni) oraz dlaczego staje się coraz bardziej popularny? Wszystkiego zaraz dowiecie się tutaj...

Większość ludzi w ogóle nie wie, co to jest CrossFit. Pewnie nie słyszeli o nim wcale, albo mają mylne pojęcie na ten temat, sugerując się „hardcorowymi” filmikami z youtube oraz zawodami, przedstawianymi przez media. CrossFit to nic innego jak wielowymiarowy trening, którego głównym celem jest poprawienie siły oraz ogólnej formy organizmu w każdej z dziesięciu dziedzin fitnessu: wydolności krążeniowo-oddechowej, wytrzymałości, sile, mocy, gibkości, szybkości, koordynacji, zręczności, równowadze i precyzji. Jesteś tak sprawny (fit) na ile dobry jesteś w każdym z wymienionych elementów. Nie oznacza to jednak, że sport ten jest przeznaczony tylko dla profesjonalnych sportowców. CrossFit to poprawa własnej formy, walka ze słabościami i ograniczeniami, ale i świetna zabawa. Crossfiterzy z „boxu” crossfitowego Valkyria w Opolu (box, którego nazwa pochodzi od skandynawskich bogiń, które zabierały dusze poległych wojowników do nieba, gdzie toczyli oni boje, a później ucztowali – nazwa trafiona w 10.) Mateusz Faliński (head coach - trener), Błażej Herde (crossfiter) i Dorota Dziewa (crossfiterka) podkreślają, że CrossFit to nie tylko sport, ale przede wszystkim styl życia. Gdy już zaczniesz, to nigdy nie przestaniesz...


Błażej Herde i Dorota Dziewa

Podejście do Crossfitu można zobrazować za pomocą piramidy, podobnej do piramidy potrzeb Maslowa. Podstawą CrossFitu jest zdrowe odżywianie NUTRITION. Glassman wyjaśnia, że nasza dieta może znacząco wpłynąć na osiągane rezultaty. Kolejnym etapem jest wzmacnianie wytrzymałości, czyli trening cardio, składający się głównie z biegania, pływania, wiosłowania, jazdy na rowerze i skakania na skakance – METABOLIC CONDITIONING. Następnie mamy do czynienia z gimnastyką – GYMNASTICS. Są to ćwiczenia zaczerpnięte ze wszystkich znanych nam sportów, których celem jest poprawa samokontroli ciała. Gdy zostaną opanowane poprzednie szczeble piramidy, kolejnym krokiem jest poprawa siły poprzez podnoszenie ciężarów i rzuty piłką lekarską – WEIGHTLIFTING AND THROWING. Wisienką na torcie dla najbardziej zawziętych i wytrwałych jest SPORT, gdzie można podjąć się udziału w zawodach tzw. „games”.

Odżywianie w sporcie jest bardzo ważne. W CrossFit Journal można przeczytać, jakie produkty spożywcze są wskazane, a jakie zakazane. Zielone światło mamy dla białka w postaci np. jajek, chudego mięsa, żółtego sera czy owoców morza i ryb. Węglowodany możemy spożywać pod postacią niektórych owoców i warzyw czy owsianki. Tłuszcz również jest wskazany np. w maśle orzechowym, orzechach i nasionach. Zabronione są gotowane marchewki, ryż, galaretka oraz frytki. Ważne, żeby nie liczyć kalorii, ale zwracać uwagę na różnorodność. Mateusz Faliński, jedyna osoba na opolszczyźnie posiadająca uprawnienia instruktora CrossFit Level 1 Trainer, dodaje, że wielu crossfiterów opiera się na diecie paleo, czyli diecie naszych przodków, polegającej na spożywaniu mało przetworzonych pokarmów. Więcej na ten temat można znaleźć w CrossFit Journal. Dorota Dziewa, która zajęła czwarte miejsce w zawodach CrossFit rozgrywanych w Krakowie, jada przede wszystkim mięso i dużo warzyw. Na słodycze rzadko ma ochotę.  Błażej Herde, crossfiter z zamiłowania, jada 5-6 zbilansowanych posiłków dziennie. Inni natomiast nie odmawiają sobie niczego. Błażej wyjaśnia, że jest to kwestia wyboru i jeść można praktycznie wszystko. Pizza, hamburgery, frytki? Żaden problem, byle w granicach zdrowego rozsądku. Można wspomagać się również przeróżnymi suplementami np. glutaminą, która zwiększa wytrzymałość, przyspiesza regenerację mięśni, ale też wzmacnia odporność. Ponadto zażywać można białko, aminokwasy BCA i 500zł miesięcznie nie twoje, ale ponoć się opłaca. Nie jest powiedziane, że osoby chcące uprawiać CrossFit, muszą trzymać się diety i zażywać przeróżne tabletki. Jest to tylko i wyłącznie nasza własna sprawa. Pamiętajmy jednak, że nasze ciało to nasza świątynia i to co jemy wpływa na nasz nastrój i możliwości psycho-fizyczne.

CrossFit opiera się głównie na poprawianiu wytrzymałości i siły. Czego brakuje w normalnym aerobiku, znaleźć można w CrossFicie. Żaden inny sport nie łączy w sobie w takim stopniu ćwiczeń aerobowych i anaerobowych. Z tego powodu izolowane ćwiczenia na zajęciach fitness w znanych sieciach siłowni i klubów wellness, tracą popularność. Aerobic przestaje być interesujący, a gdzie traci aerobic, tam zyskuje CrossFit. Mateusz Faliński, podkreśla, że jest to trening oparty przede wszystkim na ruchach funkcjonalnych, czyli takich, które wykonujemy codziennie, więc są dla nas naturalne. Dzięki połączeniu treningów aerobowych z anaerobowymi zyskuje nasz układ sercowo-naczyniowy oraz  sylwetka! Znacząco poprawia się siła, moc, szybkość oraz wzrasta masa mięśniowa. Nie oznacza to jednak, że przeciętnego wzrostu kobieta o standardowej budowie ciała wyglądać będzie jak Arnold Schwarzenegger. Musiałaby intensywnie ćwiczyć przez pięć godzin dziennie i brać niedozwolone hormony czy sterydy.

Jedną ze składowych CrossFitu jest gimnastyka. Ćwiczenia stosowane w tej części mają na celu poprawienie kontroli ciała. Do ich wykonania potrzebne są m.in. drążki, maty, kółka (tzw. rings). Crossfiterom nieobce są podciąganie, pompki, wspinaczka po linie czy stanie na rękach. Zadania opiera się na mocnym tułowiu. Kiedy będziesz w stanie zrobić „L-sit” niczym Bruce Lee w „Wejściu Smoka” (ćwiczenie w powietrzu na kółkach gimnastycznych, polegające na uniesieniu wyprostowanych nóg pod kątem prostym względem tułowia) przez trzy minuty bez przerwy (a będziesz w stanie to zrobić przy odpowiednich treningach i po odpowiednim upływie czasu), twoje stare ćwiczenia na mięśnie brzucha będą Ci się wydawały zabawnie proste. Gimnastyka jest tą częścią treningu, która przysparza najwięcej problemów. Ma się wrażenie, że nasze tricepsy zostały dosłownie zamordowane przez trenera z licencją na zabijanie. Potrzeba wiele wysiłku i cierpliwości, żeby opanować te ruchy. Niemniej jednak satysfakcja jest ogromna, kiedy pokona się barierę.

Co bardziej zacni uczestnicy zajęć CrossFit mogą połakomić się na ciężary, czyli weightlifting i throwing. Najpopularniejsze ćwiczenia zapożyczone są z olimpijskiego podnoszenia ciężarów tzw. „snatch” i „clean and jerk”. Korzyści płynące z tych elementów są niezliczone. Do najkorzystniejszych zmian w naszym ciele zalicza się poprawę koordynacji, zwinności, zręczności, precyzji oraz większą równowagę ciała. Wyciskanie nóg na maszynach w siłowni przy izolowanych ruchach nie daje tak świetnych rezultatów jak rwanie i wyciskanie sztangi na CrossFicie. Prawie wszystkie ćwiczenia na tym etapie bazują na treningu funkcjonalnym. Przysiad, „jerk” (podrzut), „snatch” (rwanie), czy „deadlift” (martwy ciąg) - wszystkie możemy wykorzystać w życiu codziennym. Co robisz, gdy musisz podnieść ciężki karton z ziemi podczas przeprowadzki lub siatki z zakupami, 5kg każda? Deadlift! Nie trzeba wyciskać nie wiadomo ile. Obciążenie jest dostosowywane do naszych możliwości.

Technika jest najważniejsza. Mateusz Faliński ceni sobie swoje podopieczne m.in. dlatego, że wykonują one powtórzenia znacznie lepiej technicznie niż mężczyźni, którzy przejęci atmosferą rywalizacji, skupiają się na ilości a nie jakości. Na zajęciach ćwiczy się przede wszystkim dziewięć fundamentalnych ruchów: „air squat”, „front squat”, „overhead squat”, „shoulder press”, „push press”, „push jerk”, „deadlift”, „sumo deadlift high pull” oraz „medicine ball clean”. Squat, czyli przysiad. Press – wyciskanie sztangi na stojąco z podrzutem i ugięciem kolan lub na unik. Dead lift – martwy ciąg czyli ćwiczenie polegające na podnoszeniu z podłoża ciężaru (najczęściej sztangi obciążonej dodatkowo talerzami) do momentu, w którym wykonujący ćwiczenie ma proste plecy oraz nogi w kolanach. Medicine ball clean – przysiady na szeroko rozstawionych nogach z piłką lekarską. Brzmi tragicznie? Ponieważ ćwiczenia są zróżnicowane, może je robić każdy. Pod warunkiem oczywiście, że robi je poprawnie pod okiem zawodowca. Praktyka czyni mistrza i po paru miesiącach wspomniane tragiczne ćwiczenia, będą się wydawały dziecinnie proste.
    Najlepsze w CrossFicie jest to, że treningi są skalowane, tzn., że każdy może przystąpić do ćwiczeń. Nie ma znaczenia, czy osoba jest dzieckiem, osobą starszą, gimnastykiem, pływakiem, czy profesjonalnym crossfiterem. Glassman wyjaśnia, iż nasze potrzeby fitnessowe jako ludzi są takie same, różni nas jedynie ich stopień. Trening jest dopasowywany indywidualnie, nawet gdy ćwiczy się w grupie. Program jest taki sam, zmienia się intensywność i obciążenie. Wszystko zależy od naszych umiejętności, predyspozycji i dobrego trenera. A wszyscy crossfiterzy z Valkyrii w Opolu wychwalają swojego head coacha (tak się nazywa trenera) pod niebiosa. Mówią, że jest fantastyczny, pozytywny, dobrze wyszkolony, zmotywowany, zna się na tym co robi i sam umie zmotywować innych. Jak motywuje? To trzeba samemu zobaczyć. Dorota Dziewa dodaje, że w CrossFicie bardzo ważne jest to, że trenerzy są zobowiązani odnawiać swoje licencje i dzięki temu mamy pewność, że ćwiczymy u boku profesjonalisty. Muszą też być w stanie opisać ćwiczenie i je zademonstrować oraz ewentualnie poprawić u podopiecznych. Taki jest Mateusz Faliński, który największy nacisk kładzie na technikę. „Nie potrzebuję wielkiego osiłka, który będzie robił milion powtórzeń, a po roku rozwali sobie kolana” - mówi. Dla niego ważniejsze jest poprawne wykonanie ćwiczeń, nauczenie innych czegoś nowego i ekscytującego. Jeżeli klienci są zadowoleni z treningu, wracają.

Do Valkyrii wraca bardzo dużo osób. Mężczyźni, kobiety, nastolatki, osoby starsze,  zdrowi, jak i z wadą serca. Mateusz, Błażej i Dorota twierdzą, że CrossFit jest dla wszystkich. Co sprawia, że ludzie przychodzą tam tak chętnie? Wszyscy są jednomyślni: atmosfera. Valkyria była wcześniej klubem zrzeszającym miłośników capoeiry. Crossfit został wprowadzony jako dodatek do brazylijskiej sztuki walki nogami. Początkowo przychodzili jedynie bliscy przyjaciele z treningów –  grupka pięciu, sześciu znajomych. „Wkręcili się” tak bardzo, że rok później Mateusz był już head coachem i prowadził profesjonalne treningi, a obecnie na zajęcia niejednokrotnie przychodzi 40 osób.  Box (tak się nazywają miejsca, w których trenuje się CrossFit) ma też swoje sukcesy w zawodach tzw. „games”.  Dorota Dziewa zajęła 4. miejsce w Polsce w zawodach w Krakowie w październiku 2013r.  Jak mówi, trafiła na swój WOD (workout of the day – sekwencja ćwiczeń). Musiała „jedynie” zrobić „wall climb” (stoimy plecami do ściany, następnie klęczymy i podpierając się rękami, próbujemy przesuwać nasze nogi w górę po ścianie), „sit-ups” (brzuszki) i znienawidzone przez wszystkich „burpees” (ćwiczenie wyglądające jak żołnierz robiący padnij/ powstań). Mateusz Faliński był natomiast pierwszy w kategorii elite w tych samych zawodach. Profesjonalista czy amator – każdy będzie czuł atmosferę wspólnoty w crossfitowym boxie.

Dlaczego Crossfit staje się tak popularny i dlaczego ludzie w ogóle chcą dać sobie wycisk? Powody są różne. Mężczyźni chcą głównie spróbować czegoś nowego, sprawdzić się w nowej dyscyplinie. Większości ćwiczeń nie zrobi się samemu w zaciszu własnego mieszkania. Potrzebny jest coach, który będzie nadzorował prawidłową technikę wykonywanych elementów oraz uczył nowych. Przy zwiększającej się intensywności ćwiczeń brakuje również motywacji. Chłopaków mobilizuje sytuacja, w której to dziewczyna wykonuje lepiej WODa. Taka kobieta po prostu wchodzi Ci na ambicje. Istnieje również grupa zapaleńców, którzy oglądali zawody w telewizji i przeczytali kilka artykułów w internecie i tak bardzo się zafascynowali, że sami postanowili spróbować swoich sił. Kobietom za to bardziej zależy na utrzymaniu lub przywróceniu zgrabnej sylwetki. Niektóre chcą się napatrzeć na przystojnych facetów, a jeszcze inne po prostu wyżyć. Nieważne jaki jest powód, grunt, żeby poćwiczyć i dać z siebie wszystko.

Niejednokrotnie sami siebie powstrzymujemy przed pójściem na trening. Wypaczony obraz CrossFitu spędza nam sen z powiek. Jest zbyt ciężki, zbyt intensywny, można szybko złapać kontuzję, ogólnie nie dać rady, lub w przypadku dziewczyn – przypakować za bardzo. Nieprawda! Będę powtarzać z uporem maniaka niczym crossfiterzy z Valkyrii – CrossFit jest dla wszystkich! Myślisz, że nie dasz rady? Każdy myśli, że nie da rady, nieważne czy chce podjąć się nauki chińskiego, gry na fortepianie, szydełkowania czy jakiegokolwiek innego zajęcia. Jak już wcześniej wspomniałam treningi są skalowane. Dobór intensywności zależy od trenera, który ma na względzie stopień zaawansowania uczestników zajęć. Stwierdzisz, że to nie dla Ciebie – trening jest źle skonstruowany.  Jeżeli chodzi o kontuzje i rany, to najczęstszymi są naciągnięcie mięśni, skręcenia, odciski na dłoniach i rany na goleniach po tzw „box jumpach” (skok na skrzynię obunóż z pełnym wyprostem na skrzyni i zeskok). Można się przestraszyć, ale trzeba pamiętać, że podejmując jakikolwiek wysiłek fizyczny, godzimy się na ryzyko kontuzji. Bojąc się uszkodzenia ciała, nie robilibyśmy nic. Równie dobrze można zostać w domu i czekać aż sufit runie nam na głowę. Mateusz Faliński dodaje, że dobry box to taki, który nie tworzy mistrzów, ale w którym zawodnicy nie odnoszą kontuzji. Wszystko jest przecież dla ludzi i ludziom ma służyć.

Co innego, gdy w grę wchodzi profesjonalizm czyli rywalizacja sportowa. Podczas gdy na treningach uwaga jest skupiona na technice i poprawności raczej przewidywalnych ćwiczeń, na zawodach można spodziewać się wszystkiego. Pierwsze zawody CrossFit Games odbyły się w 2007 roku w Północnej Karolinie w USA. Brało w nich udział około 70 uczestników. Ich celem było sprawdzenie, kto jest najsprawniejszym człowiekiem na ziemi. Ponieważ właśnie ten najsprawniejszy człowiek na ziemi powinien być w stanie zmierzyć się z każdym zadaniem – znanym czy nieznanym, pierwsza konkurencja została wybrana drogą losową.  Dorota i Błażej mówią, że WODa na „gamesach” nikt nie zna aż do momentu startu. Rywalizacja poprzedzona jest dreszczykiem emocji związanym z oczekiwaniem na absolutnie wszystko. Zawody przygotowywane są w myśl głównej zasady CrossFitu „spodziewaj się niespodziewanego”. Mogą to być „sit-upy”, „push-upy”, „wall climb”, „thrustery”, „burpees”, „box jumpy”, dosłownie każde ćwiczenie (lista wszystkich ćwiczeń dostępna jest w CrossFit Journal lub na crossfit.com). Zawodnicy dają z siebie wszystko, wylewają siódme poty, pokonują własne bariery psychiczne. „Wysiłek jest tak intensywny, że nierzadko widzi się tunel” – mówi Dorota. „Spokojnie, jeszcze nikt nie odszedł w stronę światła” – uspokaja. „Następuje totalne „odcięcie””- dodaje Błażej. „Nie wiesz co się z Tobą dzieje, wszyscy wkoło wrzeszczą i dodają Ci otuchy, a ty nie słyszysz kompletnie niczego”.  Ale to są zawody. Osobna bajka.

Jeżeli nie podoba ci się rywalizacja jako taka, zawsze możesz zostać trenerem lub sędzią. Ścieżki kariery w tym sporcie są takie jak w każdym innym. Pierwszym krokiem na trenerskiej drodze jest certyfikat Level 1. Za szkolenie płaci się 1000 dolarów. Do tego trzeba doliczyć koszty dojazdu, noclegów i posiłków. Niemniej jednak, mając upragniony certyfikat, nie jesteśmy narażeni na kary pieniężne ze strony CrossFit Inc. za bezprawne posługiwanie się opatentowaną nazwą.  Szkoda pieniędzy na „trenerkę”? W internecie dostępne są kursy sędziowskie w znacznie niższych cenach. Taki kurs ukończył m.in. Błażej. „Kosztuje to 10 dolarów, a szkolenie składa się z sześciu części – każda z innej dziedziny. Potem przechodzisz test, pytania są wielokrotnego wyboru. Trzeba sprawdzić technikę lub policzyć tzw. „repy” (z j. ang. repeat – powtórzenie). Jedyne 100 procent poprawnych odpowiedzi i certyfikat jest twój. Jaką wybierzesz drogę, zależy wyłącznie od Ciebie.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu znajdziesz czas i chęci drogi Czytelniku, aby chociaż spróbować tej relatywnie nowej w naszym kraju dyscypliny. CrossFit nie jest ciężką harówką i morderczym treningiem przeznaczonym wyłącznie dla komandosów czy amerykańskich Marines. Może okazać się, podobnie jak online Zakłady sportowe, genialnym pomysłem na produktywne spędzenie wolnego czasu i poznanie nowych fascynujących ludzi. Właśnie takim ludziom – Mateuszowi Falińskiemu, Błażejowi Herde i Dorocie Dziewie – chciałabym podziękować za udzielone wywiady, ich uśmiech i zapał oraz ogromną cierpliwość.

Bibliografia:
The CrossFit Training Guide, Greg Glassman
CrossFit Journal

Komentarze:
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
autor:

(imię)
Treść:

(maksymalnie 400 znaków)
Szukamy współpracowników!
Znasz się na sporcie?
Chcesz zostać dziennikarzem?
Zgłoś się do nas!
Oferujemy akredytacje.

Zapraszamy!

redakcja@sportopolski.pl


SportOpolski na

TWOJA WIZYTÓWKA


www.smsopole.sportopolski.pl


www.startopole.sportopolski.pl

© 2008 sportopolski.pl - Wszystkie prawa zastrzeżone
Wykonanie: infoexpert - ixcms ™